Gdy budzik dzwoni o 5:30, a Ty masz ochotę go wyrzucić przez okno
Pamiętasz to uczucie, gdy leżysz w ciepłym łóżku, a za oknem jeszcze ciemno? W głowie kłębią się myśli: Może dzisiaj odpuszczę?, Jeden dzień nic nie zmieni… Ale są też tacy, którzy wstają bez wahania. Co ich różni? Nie żelazna wola, ale coś znacznie potężniejszego – prawdziwa, głęboka motywacja. Ta, która sprawia, że zamiast szukać wymówek, szukasz butów do biegania.
Twoje dlaczego musi być mocniejsze niż kanapa
Znasz to uczucie, gdy po tygodniu entuzjazmu przychodzi moment zwątpienia? Problem w tym, że większość zaczyna od pytania jak?, zamiast od dlaczego?. Kasia, moja znajoma trenerka, zawsze powtarza: Gdy klient mówi, że chce schudnąć, pytam: A po co? Dopiero gdy odpowie 'żeby bawić się z wnukami bez zadyszki’, wiem, że wytrwa. Twoje dlaczego musi być tak silne, że będzie ciągnąć Cię z łóżka nawet w listopadowy poranek.
Zapomnij o wielkich skokach – liczy się systematyczność
Prawda jest taka: 90% ludzi rezygnuje, bo stawia sobie zbyt wysoką poprzeczkę. Obiecują sobie godzinę codziennie, gdy od roku nie ćwiczyli. To jak rzucenie palenia od razu z trzech paczek dziennie – męczarnia! Zacznij od 3 treningów w tygodniu po 20 minut. I nie, to nie za mało. To wystarczy, by:
– zbudować nawyk
– uniknąć zakwasów
– nie zrazić się po tygodniu
Pamiętaj: lepiej iść powoli do przodu niż szybko się wypalić.
Nuda zabija motywację szybciej niż kontuzja
Mój znajomy Michał biegał tę samą trasę przez 3 lata. W końcu stwierdził, że nienawidzi biegania. Dopiero gdy spróbował biegów na orientację, odkrył radość na nowo. Jeśli Twój trening stał się rutyną:
• Zmień playlistę (starzy rockmani pokochali rap do biegania)
• Znajdź towarzystwo (nie ma nic motywującego jak widok kolegi czekającego pod domem)
• Eksperymentuj (joga w parku? Basen zamiast siłowni?)
Czasem mała zmiana wystarczy, by znów poczuć tę dziecięcą radość z ruchu.
Słabości to Twoi najlepsi trenerzy
Wczoraj miałeś gorszy dzień i odpuściłeś? Świetnie! To znaczy, że jesteś normalnym człowiekiem. Zamiast się katować, zapytaj: Czego mnie to nauczyło?. Może:
– potrzebujesz więcej snu?
– powinieneś jeść lepsze śniadania?
– lepiej ćwiczysz wieczorem niż rano?
Porażki są jak GPS – pokazują, gdzie potrzebujesz korekty kursu. Najgorsze, co możesz zrobić, to uznać je za powód do rezygnacji.
Inspiracji szukaj w nieoczywistych miejscach
Motywacja nie przychodzi, gdy wpatrujesz się w ścianę na siłowni. Czasem kryje się w:
– zapachu lasu podczas porannego biegu
– satysfakcji z pokonanej trudności
– wyzwaniu rzuconym przez kolegę (za miesiąc przebiegniesz 10 km?)
Mój ulubiony sposób? Zapisuj małe zwycięstwa. Dzisiaj było ciężko, ale poszedłem – to też sukces. Z czasem tych karteczek będzie tak dużo, że nie pozwolą Ci się poddać.
Na koniec prawda, którą każdy sportowiec zna, ale rzadko o niej mówi: motywacja to nie coś, co masz lub nie. To coś, co budujesz codziennie, małymi decyzjami. I wiesz co? To nawet fajniejsze niż samo osiągnięcie celu.
